Jak każdy już chyba wie, jest już rok 2013 !
Znowu, naród ludzki pokazał, że żaden koniec świata nas nie zabije :D

Wczoraj cały dzień sprzątałam u cioci w barze, bo odbył się tam wielki sylwester. Powiem tylko, że to niemożliwe, aby przez jedną noc tyle rzeczy spleśniało. Widziałam na własne oczy, jak z pleśni powstawało nowe życie. We wszystkim była pleśń, w kubkach, kieliszkach.. głównie w napojach. A co najlepsze, w nocy ludzie to tak jedli < te jedzenie, jak było jeszcze dobre> że ciocia musiała dorabiać :D
Ale i tak najgorzej miała moja mama, co na zmywaku 4,5 h stała. Miała ręce jak żaba.
Tutaj macie jedyna fotę z tego sprzątania, jest to sałatka, która się ze mnie śmiała, że muszę te spleśniałe kubki wynosić na zmywak. Sorry, że taka jakość, ale no cóż... robione kalkulatorem ;(
No i jeszcze szkoła. Każdego nauczyciela się dzisiaj pytaliśmy, jak spędzili sylwestra, a oni tylko na to '' dobrze'', albo ''nie poszedłem''. Kłamali nam prosto w twarz, bo ten gościu co powiedział, że nigdzie nie poszedł, miał brokat na twarzy :D
Nie kłamię jak powiem, że nigdzie ni poszłam na sylwestra, bo moje towarzystwo nie mogło przyjść ze względu na siłę wyższą ;( Ale się alkohol lał xd Mieliśmy jakieś ohydne musujące białe wino, po którym straciłam całą ochotę, aby żyć dalej xD
No i petardy :D Pierwszy raz nie dostałam w głowę niedopałem :D Cud się stał :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz